Юлиан Тувим. "Незаконченная элегия"

 

 

Юлиан Тувим.

"Незаконченная элегия"

 

О чём плачешь, о чём причитаешь,

Сидя над рекой Вавилона,

Глядя  на  воду голубую ?

Ветер  голубино сизый   твои виски охлаждает,

Небо милосердно клонится над  головою.

 

- С небом в глубине я качаюсь,

Тону вместе с ним  в лоне волн.

Оплакиваю я деяий величавость,

О,синий город, вечный Вавилон!

 

Гомоном  всех наречий.

Всей разноликостью вещной

Столетий  и толп делами

Ты мне поёшь без лада.

 На башню по лестнице всходят

Измученные народы ,

А ты под ними кругами

Улицами распался как падаль.

 

Из нор подвальных и чердачных

Вышли мы  с  учителем нашим,

За святым  человеком шли мы.

Он кричал, руки вздымая,

Но никто не обращал внимания,

Раздавили его потоком машины.

 

Мы гроб  оросили слезами.

Сироты под небесами,

Темные, гневные бесправные.

Разошлись    одинокими раствориться

в грохочущей пышной столице,

И  нет у нас ни слова, ни знания.

 

И предстали там моему взгляду

Тысячеэтажные дома -  громады

из стекла, камня и стали.

Лифтами, поршнями, рычагами

Время  гнали  ногами,

 Лавиной в пропасть стекало.

Молнии били  из-под земли,

Горящие улицы вели

На площади - муравейниками кипели,

Вязались в смертельные петли,

Кружась и падая, люди вопили:

"Человека убили!"

Над землёй  стрекоча летела

Серебристой метелью

Птичья толчея  моторов,

 В небес беспредельность,

Стреляют   экспрессы прицельно

Огнями метеоров.

 

Я видел  славу в агонии,

Разбитые залы тронные,

В золотых комнатах груды

Праха, остатки великолепья,

Бездушных  знамён отрепья,

 Глухую мертвоту орудий.

 

Видел  я труд и праздность,

Волю, неволю  и разум,

Любовь, печаль,  прегрешенье,

Величие , святость, скотство,

Власть, нищету, благородство.

Но нет  одинокому утешенья.

 

 

Julian Tuwim

"Niedokończona elegia"

 

Czemu plączesz, czemu zawodzisz,

Siedząc nad rzeką Babilonu,

Zapatrzony w wodę lazurową?

Wiew gołębio-siwy skronie twoje chłodzi,

Niebo kołysze się miłosiernie nad głową.

— Z niebem w głębinie się chwieję,

Tonę, jak ono tonie.

Płaczę wielkość twoją i świetne dzieje,

Sine miasto, wieczny Babilonie!

Rozgwarem wszystkich narzeczy.

Formami miliarda rzeczy,

Dziełami wieków i tłumów

Wrzaskliwie do mnie gadasz.

Na wieżę, na ciężkie schody

Pną się zmęczone narody,

A ty się pod nimi toczysz,

Ulicami jak trup się rozkładasz.

Z suteren i poddaszy

Wyszliśmy biedni z nauczycielem naszym,

Świętym, wiedzącym człowieczkiem.

Pięści zaciskał, krzyczał,

Ale nikt go nie słyszał,

Stratowali go natłokiem maszyn.

Grób zrosiliśmy łzami.

Sieroty pod gwiazdami,

Ciemni, gniewni i prości.

I rozproszyliśmy się, samotnicy,1

Po grzmiącej pysznej stolicy

I nie ma nam słowa i mądrości.

Widziałem tam groźne domy,

Tysiącpiętrowe ogromy

Ze szkła, kamienia i stali.

Dźwigami, tłokami, windami

Czas pędził pod stopami,

Lawiną w przepaście walił.

Spod ziemi, jak błyskawice,

Biją świecące ulice,

Na place tryskając mrowiem:

W pętlice śmiertelne się wiążą,

Padają i krzyczą, krążąc:

„Skończył się człowiek!"

Nad ziemią w stalowej sieci,

W srebrnej trzeszczącej zamieci

Tłucze się ptactwo motorów,

W dal bożą, w ciemne bezkresy

Strzelają celne ekspresy

Ogniami meteorów.

Widziałem umarłą chwałę,

Dostojne trony zmurszałe

I puste komnaty złote,

Gruzy, nędzne pamiątki,

Sztandarów bezduszne szczątki

I armat głuchą martwotę.

Widziałem rozkosz i mozół,

Wolę, niewolę i rozum,

Miłość, cierpienie i grzechy,

Zbrodnię i wielkość, i świetność,

Nędzę, potęgę, szlachetność.

Ale nie ma samotnemu pociechy!

перечитала, Лев Владимирович,
эпичная многосмысленная вещь, большой труд,
сильно!

Труд, это верно. Но не смог узнать, когда написано, и что  нужно понимать под этим плачем...В сети не комментируют.
Так что спасибо, Ваш Л.

пусть интерпретирует (осмысливает) читатель, Лев Владимирович, Вы предоставили ему для этого все возможности.