Хенрик Ю.Козак. Почему

Почему.  Хенрик Ю.Козак

 

 

18 января 2015 года  в воскресенье

За пятнадцать минут до полночи когда

Лежал я себе в нашей постели

Спокойный

Чуток пьяный

И думал о том, что

Уже не боюсь смерти

А потом когда кукушка прокуковала полночь

Напомнил себе

Что очень боялся смерти

Когда был молодой

Сильный

Отважный

И мог её победить

Одним пинком

Или только обидным

Или крепким словцом

 

Об этом странно размышлять

Глядя в окно за которым

Скрывалась в редком облаке

По-над мёртвыми кустами мирабелек

Низкая холодная луна

Почему я так сильно боялся её тогда

И не боюсь сегодня когда

уже старый и ничего

И никого у меня нет

Кто бы поддержал меня

Не могу подняться без помощи

До квартиры на первом этаже

Подняться на табуретку чтобы

Вытянуть со стеллажа  нужную книгу

Напиться допьяна стаканом самогона или виски

Меня мучают пустые разговоры

Я не ожидаю наград

И уже только немного радует

Вид косы в траве

Или качающиеся на перилах балкона трясогузки

 

Могла бы мне объяснить ты

Когда спросил бы тебя

Но ты уехала

И хорошеешь за океаном

Во Флориде или на Багамах

И  быть может уже меня

Не помнишь

     

      Из сб. Henryk J. Kozak, Udane życie,Lublin, 2017

                                     

--------------------

 

Dlaczego

 

18 stycznia 2015 roku w niedzielę

Kwadrans przed północą kiedy

Leżałem sobie w naszym łożu

Spokojny

Trochę pijany

I myślałem o tom że

Już nie boję się śmierci

A potem gdy kukułka wykukała pólnoc

А потом когда кукушка прокуковала полночь

Przypomniałem sobie

Że bałem  się jej bardzo

Kiedy byłem młody

Silny

Odważny

I mogłem ją zwyciężyć

Jednym kopnięciem

Albo tylko dosadnym

Czy obraźliwym słowem

 

To dziwne kombinowałem

Wpatrując się w okno za którym

Ukrywał się w rzadkiej chmurze

Tuż nad martwymi krzakami mirabelek

Niski zimny księżyc

Dlaczego tak bardzo bałem się jej wtedy

A nie boję się dzisiaj kiedy

Jestem stary i nic

I nikogo nie mam

Na swoją obronę

Nie moge nawer wejść bez pomoc

Do mieszkania na pierwszym piętrze

Wspiąć się na taboret żeby

Wyciągnąć  z regału potrzebną książkę

Upijam się szklanką samogonu czy whisky

Męczą  mnie o niczym rozmowu

Nie oczekuję pochwał listów

I już tylko trochę cieszy

Widok kosa w trawie

Czy kiwającej się na poręczy balkonu pliszki

 

Mogłabyś mi to wyjaśnic

Gdym cię zapytal

Ale wyjechałaś

I piękniejesz za oceanem

Na Florydzie czy  Bahamach

I być może nawet już o mnie

Nie pamiętasz

 

       

У произведения нет ни одного комментария, вы можете стать первым!