Яцек Качмарский. Ноев ковчег II

Куда не глянь, кругом спадают воды,
Дно скользкое повсюду обнаружа.
В руинах водоросли висят длиннобороды,
Стих птичий щебет, рыбы мрут по лужам.

На горный пик в ковчеге обветшалом
Нас вынесло, мы в шоке все паскудном.
После борьбы со штормом, вихрем, шквалом
Смешны мы, похваляясь нашим судном.

Обрыдли лица, речи всё избитей,
Но все войдут в историю молвами.
Ведь собственную версию событий
Не раз уж каждый обыграл словами.

Глядим мы друг на друга с подозреньем,
И мир открытый нами исчезает.
Полны мы гневом, не благодареньем.
Из уст голодных Бог слюной стекает.

Пора идти; эпоха багрянеет,
В которой каждый хочет кормчим зваться.
А мы кончаем нашу одиссею,
Чтоб на камнях неловко оскользаться.

Отпущенным на волю хищным парам
Вновь невтерпёж добычу рвать в погоне.
А мы идём жить снова в ритме старом,
Чтобы построить Башню в Вавилоне .



Arka Noego II


Jak okiem sięgnąć opadają wody
Dno obrzydliwie śliskie się wynurza
W ruinach grodów alg się chwieją brody
Bez ptasia cisza, rybia śmierć w kałużach.

Na szczycie góry w Arce skamieniałej
Stoimy w szoku przesiąknięci wstrętem
Po długiej walce z burzą, wichrem, szkwałem
Śmieszni jesteśmy pyszniąc się okrętem.

A przecież mamy dosyć swoich twarzy
Co do historii przejdą tak czy owak
Każdy z nas własną wersję ma wydarzeń
I nie raz w myślach już ją ubrał w słowa.

Patrzymy więc na siebie podejrzliwie
I odzyskany świat nam znika z oczu
Gniew nas ożywia w miejsce pięknych zdziwień
Bóg z ust zgłodniałych śliną nam się toczy.

Cóż, pora iść; epoka nowa dnieje
W której się każdy z nas sternikiem mieni.
Kończymy naszą sławną odyseje
By się niezgrabnie ślizgać wśród kamieni.

W świat wypuszczone drapieżników pary
Już węszą pierwszy łup - istnienia słabe.
Idziemy żyć od nowa w rytmie starym
Żeby zbudować naszą Wieżę Babel.

У произведения нет ни одного комментария, вы можете стать первым!