Анна Муш. Новые стихи

Анна Муш. Новые стихи

 

Anna Musz – Nowe wiersze

 

Rekurencje Возвращение

 

складывая карты ищи старые сгибы

широкие борозды застарелых потёртостей

они как шрамы бледные и глубокие

но без них ничего не сложится

 

осторожней в жестах и придерживай дыхание

пожелтевшие карты крошатся а ведь из некоторых

не вернулись ещё давние корабли

ты ломаешь им горизонты и проливаешь

воду в небо хотя оно было на особенных картах

 

давние мореходы знали

что  нельзя уплывать за горизонт

потому что там кончится бумага Великая Карта Путешествия

поэтому не отплывая далеко выдумывали истории

о дальних берегах опасных земель

 

мы тоже на карте и тоже с неё не вернёмся

запишут нас во все будущие атласы

 

смотри плывут за нами разбитые парусники

больше ничего уже не случится

 

 

Weduta (wg Dürera) Вид ( по Дюреру)

 

теперь отчётливей видно

в перспективе времени

как ангелы истребления клубятся и кипят

бросая на землю тень не больше тучи

ещё незачем убегать

позже не будет куда

 

внизу слабое пятнышко с размытыми краями

город открыт в небо и  небо безоружно

 

кто-то  как раз возвращается с окружающих холмов

держа хрупкие скелеты вытравленных листьев

пытаясь донести их до дома

хотя они сыплются у него сквозь пальцы млея вокруг ладони

и не удивительно что в небо он не смотрит

 

его недосмотр прорастает растёт

что-то неизбежно начинается что-то кончается

следы  забывают кто их тут обозначил

знаки ещё следят друг за другом

 

Inkantacje Заклинание

 

выбираем место

 

не зная предреченного

на чужих пространствах верим интуиции

приученной к иным мирам

раз принятое решение вертим в пальцах

носим его долго пока не построятся в нас

дворцы соборы рынки и фрагменты улиц                                                                                                            

 

эта земля нам нравится тёплый простор

и цвет как на итальянских пейзажах

пора завладеть территорией

недостаёт только обряда

магического жеста для успешного начала

 

мы не умеем пользоваться самоцветами

мы не знаем для чего те травы и зелья

для шаманов это была бы святилище и больница

а мы только раскрываем руки и касаемся земли

путаем фауну и флору

произносим древние латинские сентенции

 

и вдруг слышим

наполняются  те слова словно пустые сосуды

напитывается водой земля скликаются птицы

воскресают тотчас погибшие травы

смотреть теперь в этот пейзаж словно верить в возвращение

и чувствовать за спиной все будущие солнца

 

 

 

Anna Musz – Nowe wiersze

 

Rekurencje

 

zwijając mapy szukaj starych składów

szerokich bruzd zastarzałych przetarć

one są jak blizny głębokie i blade

ale bez nich nic się nie złoży

 

uważaj na gesty i powstrzymuj oddech

zżółkłe mapy kruszeją a przecież z niektórych  

nie powróciły jeszcze dawne statki

łamiesz im horyzonty i przelewasz  

wodę w niebo choć było na odrębnych mapach

 

dawni żeglarze wiedzieli

że czasem nie płynie się za horyzont

bo tam kończy się papier Wielka Karta Podróży

dlatego nie odpływając daleko wymyślali historie

o bardzo odległych brzegach niebezpiecznych lądów

 

my też jesteśmy na mapie też z niej nie wrócimy

przepiszą nas we wszystkie następne atlasy

 

spójrz płyną po nas skruszałe żaglowce

nic więcej się już nie zdarzy

 

 

Weduta (wg Dürera)

 

teraz widać wyraźniej

z perspektywy czasu

jak aniołowie zniszczenia kłębią się i wrą

na ziemię rzucając pewnie cień nie większy od chmury

jeszcze nie ma po co uciekać

później nie będzie dokąd

 

w dole łagodna plamka o rozmytych brzegach

miasto otwarte w niebo i w niebo bezbronne

 

ktoś wraca właśnie z okolicznych wzgórz

trzymając kruche szkielety wytrawionych liści

nadal próbuje donieść je do domu

choć sypią mu się przez palce mdleją wokół dłoni

i trudno mu się dziwić że nie patrzy w niebo

 

jego przeoczenia kiełkują wzrastają

coś się nieuchronnie zaczyna coś kończy się tracić

ślady zapominają kto je tu wyznaczył

znaczenia jeszcze śledzą się nawzajem

 

Inkantacje

 

wybieramy miejsce

 

nie znając przepowiedni

na obcych obszarach wierzymy intuicji

przyuczonej do innych światów

raz podjętą decyzję obracamy w palcach

nosimy ją długo aż budują się w nas

zamki katedry rynki i fraktale ulic                                                                                                                          

 

ta ziemia się nam podoba ciepła przestrzeń  

i kolor jak z włoskich pejzaży

czas przejąć terytorium 

brakuje tylko obrzędu

magicznego gestu na pomyślny początek

 

nie umiemy korzystać ze szlachetnych kamieni

nie wiemy do czego te trawy i zioła

dla szamanów to byłaby świątynia i szpital

ale my tylko otwieramy ręce dotykamy ziemi

mylimy fauny i flory

recytujemy zamierzchłe łacińskie sentencje

 

i nagle słyszymy

wypełniają się słowa niczym puste naczynia  

ziemia nasiąka wodą zwołują się ptaki

powstają natychmiast potrącone trawy

patrzeć teraz w ten pejzaż to jak wierzyć w powroty

i czuć za plecami wszystkie przyszłe słońca

 


 

 

У произведения нет ни одного комментария, вы можете стать первым!