Валентин Литвинов.Сусанин

Сусанин

Почти по Яцеку Качмарскому

Поляки как-то блуждали лесом,
Не по саванне.
И повстречались с тяжеловесом,
Что звался Ваней.
В его хатенку вошли - укрыться
От непогоды.
Спросил хозяин: Из заграницы?
И безбородым
Буханку хлеба подал, и сбитень,
И миску смальца.
Но глянул строго, хоть не похож он
Был на страдальца.
Когда ж наелись и отдохнули
Чуть-чуть Картуши*,
Кормильца сразу же всполохнули:
 Już czas się ruszyć.**
А он, сраженный той польской фразой,
Пал на колени:
Неужто чашка*** была неполной?
Злоумышлений...
Его прервали поляки с гневом,
Крича и лаясь.
А дед свой кожух искал за хлевом
И по сараю.
Потом шагали они за дедом
Последним шляхом.
И каждый мнил, что идет к победам
Крутым поляком.
А позже била в лицо и спину
Шальная вьюга.
И самый стойкий из волонтеров
Не видел друга.
А проводник их кричал в запале:
Сгинь, сучье племя!

Поляки пали напрасной жертвой
Неразуменья.

* - прозвище известного французского разбойника Луи-Доминика Бургиньона (1693—1721).
** - Юж час се рушить (пол.) - Пора двигаться
*** - Чашка - Czaszka (пол.) - по-польски означает "череп"

Стишок был написан мной вначале по-польски, после прочтения баллады Яцека Качмарского "Сусанин".
К сожалению сайт не воспринимает польской диакритики.

Susanin

 Prawie według Jacka Kaczmarskiego

 Polacy niegdyś chodzili lasem,
Nie po sawannie.
 I się spotkali gdzieś tam z dryblasem,
 Co zwał się Wanią.
Do jego chaty wkroczyli - schowa
Wraz z arkabuzem.
 Gospodarz spytał: "Iz Czestochowy?"
 I dał intruzom
Bochenek chleba i grzane piwo
 I kadź ze smalcem.
 Lecz patrzył wrogo, choc nie wygladał
Na zagorzalca.
 Gdy się najedli i odpoczęli
Wolontariusze,
 Chlebodawcowi tuż powiedzieli:
 Już czas się ruszyć.
A ten zdumiony tym polskim zdaniem
 Kląkł na kolana:
 Nieużto czaszka była nie połnoj 
U kastelana?!
 Zaczęli rugać i kląć nieuka
Polacy gniewnie.
 A chłop swój kożuch po chacie szukał
I nawet w chlewnie.
 A potem poszli w ślad za wieśniakiem
Ostatnim szlakiem.
 I każdy mniemał, że się jest zuchem
I cnym polakiem.
 A poźniej w twarze zaczęła walić
 Zła zawierucha.
 I najzdolniejszy z tych ochotników
 Nie widział druha.
 A ich przewodnik ostatnio krzyczał
 Zgiń, sucze plemię!

 Polacy padli ofiarą braku
Porozumienia.

А это вариант Качмарского

Susanin
(trad.)

  Przez mroźną zawieję szli ludzie jak w dym
Nie znali swej drogi gdzie Rzym a gdzie Krym
  Przemokliśmy zziębliśmy tu diabłl ma dom
  Wszedł Polak najmłodszy złorzecząc i klnąc

  Hej starcze daj wina i chleb pal cię diabli
  A juz! - bym nie musiał na tobie giąć szabli
  Więc krajka na stole i chleb wina dzban
Zasiedli pojedli co jeden to pan

  Skończyli popili i kładą się spać
  A stary Susanin na straży ma stać
  Susanin Susanin co kłaniasz się bogu
  Nie czas na modlitwy pokazuj nam drogę

Za trudy dostaniesz dukata lub dwa
Niech tylko dojdziemy gdzie wojna nas gna
  Wychodzą z chutoru a tam śnieg i mrok
  I sucho wśrod ciszy tej skrzypi ich krok

  Gdzie wleczesz nas łotrze wciaż ciemność i śnieg
  Prowadzę jak umiem Susanin im rzekł
  Więc patrzą dokoła niczego nie widzą
  A wrony na niebie z wędrówki ich szydzą

  Wtem piorun uderzył potoczył się huk
  Już Lachy przeklęte nie znajdą swych dróg
Jacek Kaczmarski
1974

У произведения нет ни одного комментария, вы можете стать первым!